Szkolny test na kreatywność

Szkoła jest miejscem, w którym kreatywność buzuje po szkolnych salach jak ostatnio memy z Putinem po internecie. Spragnieni wiedzy i przepełnieni pomysłami uczniowie nie mogą doczekać się godziny ósmej rano kolejnego dnia, by wraz ze swoimi przewodnikami nauczycielami rozwijać – być może jeszcze ukryte – talenty. Szkoła pomoże Wam, drodzy uczniowie wyruszyć w najwspanialszą, bo najbardziej ekscytującą podróż życia. Rozbudzi waszą kreatywność, uszanuje wasze prawo do robienia błędów oraz wybierania tego, co najbardziej was interesuje. Pomoże się doskonalić i będzie wspierać na dobre i na złe. Nie wierzycie mi? I słusznie.

Można by dyskutować, gawędzić, rozprawiać i spierać się godzinami. Wiele się pisało na ten temat, trochę wyjaśniło, lecz niewiele rozwiązało. Szkoła niestety nie wspiera umiejętności kreatywnych swoich uczniów. Ignoruje je na rzecz spraw „ważniejszych.” Mianowicie jest program do zrobienia, testy niedługo, wrzawa na lekcji, „proszę o ciszę,” „bo zaraz ci wstawię uwagę,” „mam zadzwonić do twoich rodziców?” oraz na następnej lekcji apel, a, i „z ostatniej jesteście zwolnieni, bo nie ma pani.” Te i wiele innych powodów sprawiają, że na kreatywność nie ma miejsca lub, delikatnie mówiąc, nie jest ona wskazana. Dodatkowo zadania są tak „skrojone,” że wyobraźnia nie ma nic do gadania. Jest klucz, tak? To wpasuj się w prawidłową odpowiedź, koniec kropka! Nie kombinuj.

krea eduWyjaśnijmy jedną rzecz. Mówię szkoła to, szkoła tamto. Kogo mam na myśli? Otóż: nieszczęsnych pedagogów nauczycieli oraz „bogów,” którzy potrząsają nauczycielskimi kukiełkami, patrzą sobie z góry, ale ciągle nie widzą. Sama należąc do, być może niesprawiedliwie osądzonej instytucji pod nazwą „Szkoła,” mam wrażenie, że „pocisnęłam” troszkę też sobie. Na swoje usprawiedliwienie powiem, że przekazując wiedzę zawsze starałam się zadowolić obie strony – odgórne zalecenia oraz swoją wewnętrzną potrzebę wspierania kreatywności. Ale jak się próbuje dogodzić wszystkim to rezultaty są różne. Do tego mam wrażenie, że sami uczniowie dali się ponieść fali edukacji i wolą opracowywać konkretne zadania z książki niż wymyślić coś swojego, stworzyć nowy produkt. Istnieje obawa, że ów pomysłodawca zostanie wyśmiany, a może nawet skarcony. Wszyscy się zgodzą, że tak być nie powinno, ale niewielu stara się zboczyć z utartych ścieżek, wypowiedzieć wojnę schematom. Sir Ken Robinson w swoim przezabawnym wykładzie (kiedyś moi uczniowie powiedzieliby „pro,” teraz prawdopodobnie powiedzą „zacnym” – bo taki jest ten wykład) opowiada o słabościach edukacji i o tym, jak wyrastamy z kreatywności kiedy stajemy się dorośli. Jak obawa przed popełnieniem błędu przeszkadza kreatywności, a stawianie przedmiotów takich jak matematyka na pierwszym miejscu może odsunąć nas od rozpoczęcia wspaniałej kariery. I wreszcie jak ciało profesorów akademickich służy jedynie do … Obejrzyjcie, o ile nie widzieliście wcześniej. *

Myślę, że matematyka i taniec są tak samo istotne.

Też mówiono wam, że zamiast rysować, tańczyć, sklejać, tworzyć powinniście zająć się tym, co praktyczne, potrzebne? Bo ja uwierzyłam, że rysowniczką czy tancerką nie będę, bo to żaden zawód! Marzenia o karierze tanecznej już jakiś czas temu strzeliły focha, a mój pokój już nie widzi jak śmiało wyginam ciało, ale rysowanie… Może uda się jeszcze złapać czas za nogi i zrobić z niego pożytek?

img011Z wiekiem zaczynamy myśleć bardziej praktycznie, rozsądnie, ale nie twórczo – chyba, że regularnie ćwiczymy wyobraźnię i kreatywne myślenie. Na przykład jednym z ćwiczeń, nad którym się pochylałam z uczniami było kończenie historyjki. Dawałam zwykle jedno zdanie, które miało pobudzić ich wyobraźnię. Dla tych, co nie wiedzą – uczę angielskiego, więc piszę: Once upon a time there was a frog that had no legs. Podczas, gdy dzieci reagują wybuchem śmiechu lub co najmniej chichotem, starsza młodzież (bo dorosłym nie śmiałabym…) patrzyła raczej podejrzliwie. A przecież oprócz umiejętności posługiwania się gramatyką i słownictwem, ćwiczymy wyobraźnię. Nie rozumiem, co w tym nieprzyzwoitego!

Tym razem sama nie będę podejmować wyzwania i robić ćwiczenia kreatywnego. Po cichu liczę, że ktoś z Was je podejmie i na swój dowolny sposób dokończy, po polsku czy w innym języku, zdanie: Dawno dawno temu była sobie żaba, która nie miała nóg.

Chętnie poczytam, więc śmiało piszcie. Pozwólcie mi wierzyć, że można mieć otwartość i wyobraźnię dziecka oraz żadnych zahamowań bez względu na to, ile świeczek zdmuchujesz lub ile rachunków opłacasz miesięcznie.

Sir Robinson twierdzi, że każdy jest artystą. Zostańmy artystami. Nie zabijajmy ich!

P.S. Bez wymówek! 🙂

* w filmiku można włączyć napisy – szukaj Subtitles

Leave a Reply