3 rzeczy, które utrudniają Ci życie cz. 3

Stań przed lustrem. Spójrz na siebie. Czy to, co widzisz pulsuje i tętni życiem? Podnieca i zachęca do oddania się przygodzie? A może trąca wczorajszym nieświeżym oddechem. Usypia jak nieciekawy film. Marność nad marnościami i wszystko marność. Słabości ma każdy. Nie każdy jednak zdobędzie się, aby tego szczura z domu wykurzyć. Może ze wstrętu, bo to bleeech! A może ze wstydu, że coś takiego u nas zamieszkało. Świadomość swoich przywar jest gigantycznym krokiem w ocaleniu siebie. Kolejnym jest praca nad sobą.

 

LENISTWO

Trzecia i ostatnia część cyklu, po złości i nieśmiałości, przyglądająca się osobiście przeze mnie wybranym słabościom. Lenistwo jest jednym, zaraz po gniewie, z siedmiu grzechów głównych według kościoła katolickiego. I z jednej strony wstydzimy się tej cechy w sobie. Ratuj się, kto może! Udajemy, że coś robimy, nawet gdy nie robimy NIC. Błąd! Tracimy tylko energię, nie relaksując się w pełni. Bo taki ciągły standby, czyli stan czuwania to ciężka praca jest. Kolejny przykład. Mama prosi, byś rozwiesił pranie. A tu lenistwo i gniew łączą siły, że nie podchodź. Wściekasz się, że czemu znowu Ty, albo nie teraz, coś ważnego robisz, a tak w ogóle to się umówiłeś i wychodzisz. Błąd! Spełnienie tej niewygórowanej prośby Twojej rodzicielki to prawdopodobnie kilka minut. Do tego spokój Twój i wszystkich dookoła prawdopodobnie na cały dzień. Bycie leniwym jest nie warte zachodu.

Nie zawsze jednak lenistwo to wstyd i hańba. Wręcz przeciwnie. Jest ono, jeśli nie powodem do dumy, to ciekawym rodzajem pocieszenia czy usprawiedliwienia. Często naginanego, ooo tak. Taka sytuacja:

Mama (i znowu mama, zasłużona bohaterka moich opowieści) pomyka na wywiadówkę swojego pierworodnego, by tam dowiedzieć się, że chłopak w pierwszej dziesiątce najlepszych uczniów nie jest. Ani dwudziestce. Jest po prostu słabo. I co najprawdopodobniej usłyszy taka matka od nauczycielki? Że ten pani Michałek to zdolny jest, tylko że leniwy. I w tym momencie ciśnienie schodzi, bo nic się nie dzieje. Synek bardzo mądry, tylko trochę więcej musi popracować. No to git.

Fajne to lenistwo. Taka zaczeska, co przykrywa inne ułomności.

Na pewno chcesz tak wyglądać?

zaczeska

 

 

Porozmawiajmy poważnie. Jak dorośli. O dorosłym życiu. Benjamin Franklin, amerykański polityk i filozof rzekł oto tak:

Lenistwo idzie tak wolno, że bieda je dogania.

Pomijam wyjątkowe sytuacje i zasady być może jeszcze obowiązujące w niektórych firmach, sławiące powiedzenie „czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy”. Bo jeśli Ci się nie chce ruszyć głową czy inną podobną kształtem częścią ciała, milionerem to raczej nie będziesz. Dupa z Ciebie, nie diament. No oczywiście, możesz jeszcze być synem jednego z najbardziej wpływowych ludzi na świecie lub wygrać 7 milionów w kumulacji Totolotka. Ale jeśli jesteś leniwy, za daleko na takich saneczkach nie zajedziesz. Piękna biała zima się kiedyś skończy.

I niech Cię nie zwiedzie głos słynnego aktora, który przyznaje się do lenistwa. Taki Bruce Willis może i lubi się zrelaksować, ale swoją pracę należycie wykona. I dolary chętnie wpadają, i sukces jest.

 

No dobrze. To jak, pomimo lenistwa, stać się pięknie wyszlifowanym diamentem?

Rad może być tyle, co włosów na mojej głowie – dużo. Ja podzielę się jedną, bo uważam ją za najbardziej skuteczną. I niekiedy cholernie bolesną. Tu znowu przykład:

Byłam świadkiem takiej rodzinnej sytuacji. Nadchodzi czas szykowania się synka (nazwijmy go Aleks) na basen. To regularne zajęcia tego siedmioletniego chłopca. Ale wiadomo – zima, to i ciemno jest i nie chce się strasznie gdziekolwiek ruszać. Aleks usiłuje przekonać mamę (:-)) do darowania mu tego obowiązku wyjątkowo dzisiaj. Mama, no way. Ale dziecko prosi. Nicht. A kiedy wszystkie języki negacji zostały przerobione, Aleks przeszedł do spazmów. I jak myślicie – czy chłopiec wygrał bitwę o chwilę nic nierobienia? Oczywiście, że nie.

Obserwując to poczułam ogromne współczucie dla dziecka. Przecież to nic wielkiego. Nic się nie stanie, jeśli raz nie pojedzie.

Z drugiej strony wiem, że łatwo jest poddać się lenistwu, nic nierobieniu, nie chceniu. Skoro dzisiaj zrezygnowałam, za tydzień z pewnością wymyślę kolejny powód. Jedynie sztywne zasady mogą nas uratować. Nie ma ustępstw. Dlatego wykupienie karnetu na siłownię, basen czy (podaj swoje zainteresowanie) zapewni regularne uczęszczanie. A jak raz sobie odpuścisz, to jakbyś wyjął jeden klocek ze swojej budowli. Może od razu się nie zawali, ale to już pierwszy krok.

Dlatego zaplanuj dobrze swój dzień. Nalej do swojego talerza tyle, ile jesteś w stanie zjeść. Bo lepiej zrobić trochę mniej, ale dobrze. Inaczej zwrócisz…

Wypisz w punktach, oszacuj czas potrzebny na wykonanie zadania. Zwykle w praktyce wychodzi więcej niż myśleliśmy. Rób przerwy. Dawaj sobie nagrody, i kary też. Podsumuj swój dzień. Najlepiej pisemnie. Twój prywatny raport. Dzisiaj słabo? To co można zrobić, byś jutro szedł jak burza?

 

Trochę o nagrodach. Ciężko tak żyć ciągle w pośpiechu. Praca, ciągle i tylko praca. Jedynym sposobem na wyrwanie się z tego wyścigu szczurów byłaby… choroba. Byłaby, bo w XXI wieku w niektórych firmach nawet zapalenie płuc nie jest żadnym wytłumaczeniem.

Nie bój się od czasu do czasu poleniuchować. Zdrowe lenistwo pozwala odreagować, zregenerować ciało i uspokoić umysł. Naucz się zwalniać. To sprzyja kreatywnemu myśleniu. I jeśli w ciągu ostatnich miesięcy wykonywałeś dobrą robotę to dlaczego by nie podarować sobie tego prezentu – chwili próżnowania?

Tak więc nie zapominaj o zwalnianiu – nie mówię o lenistwie.

Bo lenistwo to nie tylko grzech. To przede wszystkim zmniejszenie szansy na Twój sukces.

Wiedz, że „gdzieś na świecie ktoś trenuje, gdy Ty tego nie robisz. Kiedyś się spotkacie i on Cię pokona” (B. Singer).

 

lenistwo

 

Słabości jest dużo więcej, wiem. Na razie poprzestanę na tych trzech. A w kolejnym poście nowy temat.

Zapraszam do szerowania, komentowania, AKTYWNEGO uczestniczenia w moim blogoświatku!

Leave a Reply